BEEMKA - KLUB
BEEMKA KLUB

OFFTOPIC MOTORYZACYJNY - pytanko o przepisy - kto ma racje?

Bruner - 2006-10-29, 18:26
Temat postu: pytanko o przepisy - kto ma racje?
Wyobrazcie sobie skrzyzowanie jak na rysunku ponizej i jadacy po drodze z pierwszenstwem przejazdu samochod.
Pan A twierdzi, ze ten samochod nie musi wlaczac kierunkowskazu w lewo, poniewaz caly czas porusza sie po drodze z pierwszenstwem przejazdu i to tak jakby wlaczac kierunkowskaz na zakretach.
Natomiast pan B mowi, ze mimo tego ze porusza sie po drodze z pierwszenstwem przejazdu, to zmienia kierunek jazdy i powinien wlaczyc kierunkowskaz w lewo, a jego nie wlaczenie oznacza zamiar jazdy prosto w droge podporzadkowana.
Wiem ze sa wsrod nas instuktorzy na prawo jazdy, zawodowi kierowcy itp, pliz, napiszcie jasno i wyraznie kto ma racje i dla czego, bo obaj dadza sie pociac a sie nie dogadaja. Ktorego wyslac jeszcze raz na kurs prawa jazdy? :wink:


Dixi - 2006-10-29, 18:39

w tym roku mialem kurs na prawko i nauczyli mnie ze trzeba wlaczyc, a ja sie jedzie na wportso to prawy zeby zasygnalizowac ze sie jezdie prosto zeby ci z naprzeciwka nie musieli czekac tak mnie nauczyli i za to mnie nie oblali wiec chyba tak jest...
Gasper - 2006-10-29, 18:42

Z tego co pamiętam to mój instruktor mówił, że WARTO w takim momencie włączyć kierunkowskaz. Na mój chłopski rozum jednak jest to normalna krzyżówka i trzeba zasygnalizować skręt. Ja zawsze w takim momencie włączam kierunki.
Pawel735 - 2006-10-29, 18:44

Ja też byłem uczony że w takich sytuacjach trzeba włączyć kierunek i mój brat tak samo był uczony.
Znak wskazuje drogę z pierszeństwem ale w związku z tym, że droga z pierszeństwem przecina kierunek jazdy na wprost więc trzeba zasygnalizowac, w którą drogę wjeżdzamy.Jeśli nie byłoby znaku, nie trzeba by było dawac kierunku.

Na wszelkich krzyżówkach oznaczonych takimi znakami należy sygnalizowac manewry.Pozatym wyobraź sobie, że stoisz na drodze podporządkowanej i widzisz kolesia jadącego po drodze z pierwszeństwem który nie daje kierunku.Dziwnie by to wyglądało nie ?

Sosen - 2006-10-29, 19:14

Ja też włączam kierunek w takich sytuacjach i nie widzę żeby było inaczej
duchPW - 2006-10-29, 19:23

kierunkowskaz musisz wrzucić zawsze gdy zamierzasz zmienić pas lub kierunek jazdy, więc trzeba i już - nie na wszelki wypadek
natomiast praktyka bywa różna, ale to inna sprawa

Ola - 2006-10-29, 19:28

no ja akurat jestem w trakcie robienia prawa jazdy i "moj" instruktor zawsze w takich sytuacjach kazal wlaczac kierunkowskaz zeby nie robic zametu i ci ca jada z naprzeciwka wiedzieli czy moga jechac prosto czy czekac czy cos.
Bruner - 2006-10-29, 19:31

Ok, dzieki za wyjasnienia (szkoda ze sie nie zalozylismy :wink: ) ,teraz 2 wersja tego samego:



W razie wypadku winny jest:
a) zielony, bo mimo tego ze czerwony nie wlaczyl kierunkowskazu, to kierowca zielonego powinien zachowac zasade ograniczonego zaufania, upewnic sie ze napewno czerwony nie bedzie skrecal i dopiero wyjechac na skrzyzowanie
b) czerwony, bo niezasygnalizowal manewru skretu, dlatego zielony mogl myslec ze pojedzie prosto
c) obaj sa wspolwinni

Aha, nie pytam o podejscie zdrowo rozsadkowe, tylko jak by to wygladalo po wezwaniu na miejsce policji (zalozmy ze sa swiadkowie i kwestia nie wlaczenia kierunkowksazu przez czeronego jest bezsporna).

duchPW - 2006-10-29, 19:41

to już zależy także od innych okoliczności, bo co prawda jeden miał obowiązek włączyć kierunkowskaz przed wykonaniem srętu, ale drugi mial obowiązek ustąpić pierwszeństwa - jeśli więc ten pierwszy (zielony) nie miał powodów przypuszczać, że tamten będzie skręcał, to mógł jechać
w komentarzu do ustawy (w odniesieniu do podobnego przypadku) jest powiedziane, że w takiej sytuacji ocenia się wiele czynników - m.in. to, pod jakim kątem zdarzyły się pojazdy, w jakim stopniu znajdowały się juz na skrzyżowaniu itp.

nerwowy46 - 2006-10-29, 19:59

No ja bym obstawiał za ,,c,,
MARAS - 2006-10-29, 20:13

Przed skrzyżowaniem od strony ulicy podporządkowaniej jest znak STOP po drugie to nie typowa krzyżówka w kształcie litery T ale droga na której łuku droga podporzadkowana odchodzi w prawo ... Panie B, fakt faktem nie zmainiam zdania co do tego co powiedziałem ponieważ nadal jestem zdania iż jadac drogą z pierwszeństwem gdzie na łuku drogi odchodzi droga podporzadkowana na wprost nie mam obowiazku sygnalizowania kontynuowania jazdy drogą z pierwszeństwem jestem natomiast zdania że zjeżdząjąc w droge podporzadkowaną (chociaz tak naprawdę jade prosto) powinno sie sygnalizować ten manewr kierunkowskazem
...gdyby facet pojechał główna a nie podporzadkowaną to nie wiem czy niebiescy uzaliby twoją wersję ... "bo on nie sygnalizował..." :D
pozdro i czekam na właściwą interpretację chociaż sam w obu przypadkach sygnalizuję swoje zamiary ... tak na wszelki wypadek
Pan A

Adi - 2006-10-29, 20:28

Jeśli chodzi o włączanie kierunkowskazu to ustawa Prawo o ruchu drogowym wyraźnie mówi:
5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru. (art 22. pkt 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym Dz. U. z 2005r. Nr108, poz. 908).
Także nawet w takiej sytuacji poruszając się po drodze z pierszeństwem przejazdu gdzie zachodzi zmiana kierunku jazdy a tutaj niewątpliwie ma to miejsce należy włączyć kierunkowskaz.

kamil.k - 2006-10-29, 20:58

Bruner napisa³/a:
Ok, dzieki za wyjasnienia (szkoda ze sie nie zalozylismy :wink: ) ,teraz 2 wersja tego samego:

[url=http://img232.images...ep0.png]Obrazek[/URL]

W razie wypadku winny jest:
a) zielony, bo mimo tego ze czerwony nie wlaczyl kierunkowskazu, to kierowca zielonego powinien zachowac zasade ograniczonego zaufania, upewnic sie ze napewno czerwony nie bedzie skrecal i dopiero wyjechac na skrzyzowanie
b) czerwony, bo niezasygnalizowal manewru skretu, dlatego zielony mogl myslec ze pojedzie prosto
c) obaj sa wspolwinni

Aha, nie pytam o podejscie zdrowo rozsadkowe, tylko jak by to wygladalo po wezwaniu na miejsce policji (zalozmy ze sa swiadkowie i kwestia nie wlaczenia kierunkowksazu przez czeronego jest bezsporna).


mi sie wydaje ze jest tak
jedziesz prosto nie sygnalizujesz .co z tego ze ten z przeciwka bedzie wiedzial ze nie skrecach w lewo jak ten z tylu nie bedzie wiedzial co ty chcesz zrobic .czy zjechac na pobocze czy co

jak skrecasz w lewo na takim skrzyzowaniu w ksztalcie T wlaczasz kierunek ale jezeli droga z pierszenstwem jest lukiem nie wlaczamy kierunku,podobny jest jak sie kogos wyprzedzi na drodze na ktorej nie ma pasow rozdzielajacych jezdnie.jak chcesz wyprzedzic wrzucasz lewy ale jak zjezdzasz zpowrotem na prawy to juz nie musisz sygnalizowac

jak sie zderzysz z pojazdem ktory cie nie przepuscil i miales nawet wlaczony kierunek to chyba moga cie zrobic wspolwinnym.ktos z rodziny mial taki wypadek ze jechal na zielonym a wyjechal mu ktos z kto mial czerwone.chodzilo o to ze wujo widzial tego goscia i ze niby mogl go ominac.to ze masz zielone nie zwalnia cie z tego ze nie musisz sie rozgladac lewo -prawo. tak samo jak na przejezdzie kolejowym , to ze jest otwarty nie znaczy ze powinno sie przejezdzac bez rozgladania

duchPW - 2006-10-29, 21:10

Maras napisa³/a:
...gdzie na łuku drogi odchodzi droga podporzadkowana...

wówczas jest zupełnie inna sytuacja niż na rysunku, bo nie ma wtedy (w rozumieniu przepisów) zmiany kierunku

wg komentarza do ww. ustawy:

Cytat:
Zmianą kierunku ruchu jest skręcenie w lewo, w prawo lub zawrócenie. Nie jest nią wykonanie skrętu wówczas, jeżeli wiąże się z kształtem drogi, tzn. skręca ona w sposób naturalny. Jadąc taką drogą, która skręca nawet w sposób widoczny, choćby pod kątem prostym, a nie ma możliwości obrania innego kierunku, kierujący nie musi sygnalizować zamiaru przystąpienia do wykonania takiego manewru.

LUKAS - 2006-10-29, 21:19

A i C poniewaz mimo iz czerwony nie wlaczyl kierunkowskazu to zielony byl na drodze podporzadkowanej a zatym powinien zachowac wieksza ostroznoc, ale zielony nie byl zupelnie bez winy poniewaz nie zasygnalizowal manewru.

Tak wiec A i C.

Bruner - 2006-10-29, 21:32

MARAS napisa³/a:
Przed skrzyżowaniem od strony ulicy podporządkowaniej jest znak STOP

Faktycznie, zapomnialem o stopie dla zielonego, ale to nam nic nie zmienia poza tym ze musi sie zatrzymac przed wjazdem na skrzyzowanie, geometria skrzyzowania i organizacja ruchu na nim pozostaja takie same.

henry - 2006-10-29, 21:32
Temat postu: dyskusja
..Witam !! Taka fajna dyskusja a nie "załapałem się" w odpowiednim momencie..............Późno , ale zabieram głos. Adi , ma całkowitą rację , Kodeks Drogowy wymaga bezwzględnie sygnalizowania zamiaru skrętu. Uczono mnie ,ze jeżeli jest możliwośc jazdy w innym kierunku ( a my jedziemy drogą z pierwszeństwem przejazdu, czyli wszystko jak na obrazku ), to mimo ,że jestesmy na drodze z pierwszeństwem powinno sie zasygnalizować gdzie sie zamierza jechać............

W drugim przypadku (kolizja ) stawiam zecydowanie na to ,że obaj kierowcy są współwinni !!!!!

PS. Ale to co pisze kamil.k o sygnalizowaniu przy wyprzedzaniu..???..........czy tworzysz nowy kodeks ????????????? PZDR - henry

Domel - 2006-10-30, 08:37

Codziennie przejeżdżam przez takie skrzyżowanie. Migacz włącza średnio co drugi samochód...
jaqub - 2006-10-30, 17:48

nie ma ze wspolwinny... winny bedzie kierowca auta wyjezdzajacy z drogi podporzadkowanej... po pierwsze MUSI USTAPIC PIERWSZENSTWA PRZEJAZDU a po drugie zasada ograniczonego zaufania itd...
Biały - 2006-10-30, 23:48

Jestem zawodowym kierowcą w SG i czerwony MUSI włączyć kierynek. Jeżeli zmienieniasz pas musisz włączyć kierunkowskaz. JA na miejscu zielonego zawsze wyjeżdzam jak czerwony nie ma kierunku. Najwyżej później rzucamy truskawkami :P
duchPW - 2006-10-30, 23:53

jaqub napisa³/a:
nie ma ze wspolwinny... winny bedzie kierowca auta wyjezdzajacy z drogi podporzadkowanej... po pierwsze MUSI USTAPIC PIERWSZENSTWA PRZEJAZDU a po drugie zasada ograniczonego zaufania itd...

w ten sposób, to byś nigdy nie ruszył - właśnie po to są kierunki, żeby nie stac i nie czekać na to co gość jadący drogą z pierwszeństwem zrobi
takie rysunki są fajne, jednak na drogach rzadko się zdarza, że są tylko 2 samochody na skrzyżowaniu - wyobraź sobie teraz sytuację, gdy gość jadący drogą z pierwszeństwem i kilkanaście samochodów za nim zamierzają jechać prosto i żaden nie wyrzuca kierunku - czekałbyś aż wszystkie przejadą?

LoveJoy - 2006-10-31, 10:26
Temat postu: ?
Siema,

Jaqub ma racje - zielony był na podporządkowanej i MUSI ustąpić pierwszeństwa. Poza tym Czerwony może np. powiedzieć że włączył kierunek (co z tego że świadkowie - akurat przepaliła mu się żarówka w przednim?)... Dodatkowo - zasada ograniczonego zaufania... IMO - zielony jest winny i koniec.

Pozdro
LJ

duchPW - 2006-10-31, 10:38

ale tu nikomu nie przepaliła sie żarówka i fakt niewyrzucenia kierunku jest bezsporny, więc nie kombinuj :wink:
Kimbek - 2006-10-31, 12:09

Na lubelszczyznie mamy takie forum na którym jest sekcja ruchu drogowego prowadzi ją pan z drogówki i rozwiązuje wszelkie niejasności, wklej tam te krzyżówki powie co by zrobiła policja.
A oto link
http://www.tuning.lublin.pl/forum/index.php

LoveJoy - 2006-10-31, 12:17

PioterW napisa³/a:
fakt niewyrzucenia kierunku jest bezsporny, więc nie kombinuj :wink:


Pioter, ale ja się nie kombinuję :) Fakt, faktem że czerwony powinien wrzucić kierunek ale tak jak napisałem IMO i tak jest wina zielonego, bo jechał z podporządkowanej :) Jeśli natomiast taka sytuacja mi by się zdarzyła w realu to tak bym gadał - włączyłem, widocznie gdzieś styku nie było, przepaliła się żarówka itp

Pozdro
LJ

duchPW - 2006-10-31, 12:20

kurde i ktos ma odpowiadać za to, że jeździsz niesprawnym samochodem? teraz widzisz jak ważne sa nawet głupie styki, czy żarówki - samochód z niesprawnym oświetleniem nie ma prawa poruszać sie po drodze publicznej, więc odpowiesz za szkodę i na dodatek stracisz dowód rejestracyjny :idea:
LoveJoy - 2006-10-31, 12:25
Temat postu: ?
Siema,

Wiesz, jak ja miałbym taką sytuację (mało wykonalne, bo co jak co ale kierunki zawsze włączam), to gość odpowiadałby za swoją nieuwagę, niedostosowanie się do znaku, próbę wymuszenia pierszeństwa na mnie i jeszcze kilka bym znalazł.... Sorry, ale trochę się mylisz myśląc, że za brak kierunkowskazu ktoś zabierze dowód rejestracyjny! Idąc Twoim tokiem myślenia - powinienem przed każdym włączeniem kierunkowskazu zatrzymać się, wyjść z auta, sprawdzić czy działa i dopiero go włączać? To trochę dziwne nie sądzisz?

Pozdro
LJ

duchPW - 2006-10-31, 16:43

LJ - w przykładzie przedstawiona jest sytuacja TEORETYCZNA i pytanie było o to jak należy ją ocenić, a nie jak TY byś się zachował :D

wiadomo, że prawo nie mówi jak jest, tylko jak powinno być

BTW - sądzę, że jakbys się upierał, że to nie Twoja wina, że Ci kierunek nie działa, to marnie byś na tym wyszedł :idea:

Biały - 2006-10-31, 19:09
Temat postu: Re: ?
LoveJoy napisa³/a:
Siema,

Wiesz, jak ja miałbym taką sytuację (mało wykonalne, bo co jak co ale kierunki zawsze włączam), to gość odpowiadałby za swoją nieuwagę, niedostosowanie się do znaku, próbę wymuszenia pierszeństwa na mnie i jeszcze kilka bym znalazł.... Sorry, ale trochę się mylisz myśląc, że za brak kierunkowskazu ktoś zabierze dowód rejestracyjny! Idąc Twoim tokiem myślenia - powinienem przed każdym włączeniem kierunkowskazu zatrzymać się, wyjść z auta, sprawdzić czy działa i dopiero go włączać? To trochę dziwne nie sądzisz?

Pozdro
LJ



Jeżeli chodzi o ścisłośc to raczej nie trzeba wysiada z auta, żeby sprawdzić czy działa kierunek czy nie. Wystarczy go włączyć i sprawdzić bo jak jest jeden spalony to miga 5 razy szybciej :D

LoveJoy - 2006-10-31, 19:31

Siema,

OK Pioter TEORETYCZNIE samochód jadący z podporządkowanej powinien się zatrzymać, zachować zasadę ograniczonego zaufania widząc samochód jadący drogą główną i PO UPEWNIENIU sie, że nie skręca mógł wyjechać na drogę główną - to tyle jeśli chodzi teorię... Pokazałem dziś to znajomemu z drogówki - powiedział jeno - wina wyjeżdżającego z popdporządkowanej.... Czemu? Czytaj wyżej :D Fakt, jadący główną powinien włączyć kierunek...
Biały - niby masz rację, ale jak odróżnić czy przedni padł czy tylny cwaniaczku :mrgreen:

Pozdro
LJ

Bruner - 2006-10-31, 19:37

Dzisiaj tez pytalem o to goscia z drogowki i potwierdzam to co mowi LoveJoy - wina wyjezdzajacego z podporzadkowanej, ma ustapic i koniec, jak nie jest pewien to nie wyjezdza. Podobnie jesli np ktos jedzie z wlaczonym kierunkiem i z bocznej drogi wyjedzie ktos bo myslal ze tamten bedzie skrecal - wina itak bedzie tego ktory nie ustapil pierwszenstwa. To samo na rondzie.
Natomiast tak jak napisal Pioter W, nie ma tlumaczenia ze masz niesprawny samochod - jak by Ci ktos w dupe wjechal bo nie miales swiatel stopu to Ty bedziesz mial problem a nie on. Samochod ma byc sprawny, za Twoje niedbalstwo nie moze odpowiadac ktos inny. W przypadku omawianego skrzyzowania itak bedzie wina zielonego, ale jak czerwony bedzie sie tlumaczyl ze wlaczyl kierunkowskaz ale ten nie dziala, to straci dowod rejestracyjny.

LoveJoy - 2006-10-31, 19:49

Siema,

Z tym nie działającym źle mnie zrozumieliście Koledzy. Mi chodziło raczej o to, że np gość włączył kierunek i nie zauważył, że mu nie działa a nie mówił, że mu nie dział - to co innego! Z tym stopem to bym się spierał z Tobą Bruner, bo tu z kolei wchodzi niezachowanie bezpiecznej odległości od jadącego wcześniej pojazdu, a w przypadku W (nie teoretycznie) nikt nie udowodni, że światła Ci nie działały jak ktoś Ci w zadek wjechał (zawsze mogły przestać działać po dzwonie)... Niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu - to wszystko. W praktyce prawie zawsze (99,99 wypadków na 100) jest wina gościa Co wali Ci w zadek...

Pozdro
LJ

jaqub - 2006-10-31, 20:18
Temat postu: Re: ?
LoveJoy napisa³/a:
Siema,

Jaqub ma racje - zielony był na podporządkowanej i MUSI ustąpić pierwszeństwa. Poza tym Czerwony może np. powiedzieć że włączył kierunek (co z tego że świadkowie - akurat przepaliła mu się żarówka w przednim?)... Dodatkowo - zasada ograniczonego zaufania... IMO - zielony jest winny i koniec.

Pozdro
LJ


DZIEKI LJ :)

a co do tego ze tak to czekalibysmy w niekonczonosc jest tylko potwierdzeniem z jakiej przyczyny mamy tyle wypadkow... kazdy mysli ze tylko jemu sie spieszy.... prawda jest taka ze lepiej poczekac nawet 3-5 minut na przejazd przez skrzyzowanie niz potem tracic 2-3 godziny czekajac na policje, nastepnie kilka tygodni a tlumaczenie sie w przytoczonej sytuacji ze ktos nie wlaczyl kierunku (jadac glowna) tylko przyspieszy decyzje policjanta a upierajac sie przy swoim mozna stracic wiecej czasu wloczac sie po sadach grodzkich a fakt faktem oprocz czasu stracimy tez sporo kaski (poleca znizki na OC, trzeba auto bedzie wyklepac)... FESTINA LENTE...

LoveJoy - 2006-10-31, 20:27

Siema,

Nie ma zo co Jaqub :mrgreen: To jest moje zdanie i zdanie drogówki... Tak jak powiedziłeś FESTINA LENTE... i coś ode mnie MARGERITAS ANTE PORCOS - mam nadzieję, że ktoś złapie niuans...

Pozdro
LJ


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group