dzisiaj ogladalem program o pobieraniu i przeszczepach organow po smierci i w koncu tknelo mnie do tego zeby sobie wydrukowac to oswiadczenie i od dzisiaj w koncu nosze je w portfelu..
pomyslalem ze powstanie jakis ambitny temat i wypowiecie sie co wy o tym sadzicie..
oswiadczenie do pobrania i poczytania na temat tutaj:
http://www.przeszczep.pl/main/a/temat/id/120
polecam kazdemu bo organow w polsce brakuje, tak jak i krwi..
a haslo "nie zabieraj swych organow do nieba, tam wiedza, ze one potrzebne sa tylko tutaj.." mowi wszystko w tym temacie..
pozdrawiam i mam nadzieje ze przynajmniej pare osob tutaj sobie to wydrukuje i zacznie nosic przy sobie..
Narazie nie myśle o śmerci... samochodu nie mam, jak już jeżdze to autobusem...
Mnie by to nie przeszkadzało żeby kawałek mnie uratował komuś życie, pewnie w przyszłości coś takiego będe ze sobą nosił, narazie nie widze takiej potrzeby.
Narazie nie myśle o śmerci... samochodu nie mam, jak już jeżdze to autobusem...
Mnie by to nie przeszkadzało żeby kawałek mnie uratował komuś życie, pewnie w przyszłości coś takiego będe ze sobą nosił, narazie nie widze takiej potrzeby.
nikomu zle nie zycze zeby nie bylo..
ale to przydaje sie tak czy inaczej, bo rodzina zazwyczaj jest przeciwko, a lekarze nie moga nic robic wbrew woli..
a ze w tym najbardziej liczy sie czas, to nim rodzina ochlonie po smierci to juz jest dawno po ptokach i organy ida do piachu...
co niezmienia faktu ze kazdy robi co uwaza, dlatego tez chcialem wiedziec co o tym sadzicie..
ja mam 21 lat i zaczalem nosic, wierze ze pozyje jeszcze z 50 lat, ale nigdy nie wiadomo..
hmm...powiem szczerze nie wiedzialam ze istnieje cos takiego jak oswiadczenie woli,bylam przekonana ze za organy zmarlego "odpowiedzialna" jet rodzina.Ja swoimi w razie jakiegos nieszczesliwego zbiegu okolicznosci...tzn smierci chetnie sie podziele bo mi raczej juz potrzebne nie beda.Z reszta zawsze bylam takiego zdania i to sie nie zmieni.
hmm - fajny patent wydziergac sobie takie oswiadczenie gdzies na ciele lekarze nie usieli by przeszukiwac portfeli itd ... zrobic na brzuchu napis "BIERZ CO CHCESZ"
hmm - fajny patent wydziergac sobie takie oswiadczenie gdzies na ciele lekarze nie usieli by przeszukiwac portfeli itd ... zrobic na brzuchu napis "BIERZ CO CHCESZ"
Słyszałem już o tym dosyć dawno ale jakieś dwa dni temu pomyślałem, że trzeba to w końcu sobie napisać i nosić ze sobą. I tak mineły dwa dni i znów zapomniałem. Dzięki za przypomnienie
Pozdro!
Pietrek napisa/a:
Narazie nie myśle o śmerci... samochodu nie mam, jak już jeżdze to autobusem...
Mnie by to nie przeszkadzało żeby kawałek mnie uratował komuś życie, pewnie w przyszłości coś takiego będe ze sobą nosił, narazie nie widze takiej potrzeby.
Wiesz nikt chyba teraz nie myśli o śmierci, ja też często naginam autobusem a stać mi się może coś w każdj chwili więc nie zaszkodzi mieć takie oświadczenie przy sobie. Nie chce żebys teraz pomyślał, że Cię do czegoś namawiam.
Uważam że temat jest bardzo poważny , też nigdy się nad tym nie zastanawiałem. A jak sobie teraz o tym pomyslałem to mi sie włos na głowie jerzy Troche niezrecznie bym się z takim czymś czuł chociaz pomyśł jak najbardziej udany popieram jednak nie przyłacze sie
O ile mnie pamięć nie myli to organy po wypadku są brane "defaultowo" i jeżeli ktoś nie chce, żeby go rozbierać na części to musi to zastrzec a nie odwrotnie!
Wg. norm prawnych, jedyną drogą do tego by narządy czyjeś nie były pobrane do przeszczepu jest rejestracja w Krajowym Rejestrze Sprzeciwów. (http://www.poltransplant.org.pl/) . Jesli takiego zgłoszenia nie było, to lekarze po stwerdzeniu zgonu (orzeka to komisja smierci - 4 lekarzy anestezjolog, neurolog, chirurg, laryngolog) moga przystąpic do złozonego procesu przygotowania dawcy do "rozbiórki"
Jesli rodzina wykarze sprzeciw wobec procesu, lekarze mogą ale nie muszą!!! (co sie nie zdarza) odstąpić od procesu.
W całym tym zabiegu isnieje coś takiego jak Etyka lekarska, która ma za zadanie wszelkie watpliwosci prawnie nie uregulowane rozwizywać. Tutaj znajduje własnie zastosowanie.
W procesie orzekania o smierci, opiece nad dawcą i procesach pobieranie narządów od dawców, bałem udział wiele razy i gównym kryterium była zgoda rodziny. Tę wolę uważam nalezy uszanować.
tak, tylko ze lekarze zachowujac etyke mysle ze nie podchodza od razu po smierci do rodziny i nie pytaja czy mozna wziasc od niego narzady, bo to troche lipne pytanie tuz po smierci..
zreszta nawet jak tak, to nie wiem ktora rodzina by sie na to zgodzila w takim szoku..
nawet jak pozniej chcieliby pomoc innym to juz jest za pozno, a tak nie ma takiego problemu, sam zadecydowales o swoim losie i juz...
Wiesz nikt chyba teraz nie myśli o śmierci, ja też często naginam autobusem a stać mi się może coś w każdj chwili więc nie zaszkodzi mieć takie oświadczenie przy sobie. Nie chce żebys teraz pomyślał, że Cię do czegoś namawiam.
Jesli rodzina wykarze sprzeciw wobec procesu, lekarze mogą ale nie muszą!!! (co sie nie zdarza) odstąpić od procesu.
i to jest LIPA........
jestem na IV roku wydz LEKARSKIEGO i w zasadzie teraz wszyscy na zajeciach mowia ze mniej trzeba myslec o leczeniu a o tym zeby sie zabezpieczac na wszelkie mozliwosci... przez byle dziennikarzyny i ludzi/pacjentow roszczeniowych ktorzy uslyszeli w tv ze wszystko im sie nalezy sytuacja jest na tyle spaczona ze pogotowie (zeby nie miec klopotu) podejmuje reanimacje na trupach baa przywozi zwloki do szpitala w celu dalszej reanimacji...
teraz pewnie zaczniecie sie wypowiadac ze jak to... ale ile lekarzy maja hajsu... jaki furami jezdza itd... taaak z tym ze wiekszosc z tych lekarzy pracuje po 4-5 dob w tygodniu w domu bedac wlasciwie gosciem... i znowu afery bo jakis tam lekarz pracowal grubo ponad 50 czy 60 godzin non stop.. no dobra fajno tylko malo ktory Was chcialby po 6sciu latach studiow, stazu, 5 latach specjalizacji itd zarabiac ok 1500pln na etacie... majac taka odpowiedzialnosc...
i właśnie po to, żeby nie było takich sytuacji o których mówisz jaqub - że lekarze pracują po 50, 60 godzin wejdzie pewnie w życie przepis mówiący ile lekarz będzie mógł pracować godzin tygodniowo... dla mnie jest to słuszna inicjatywa - nie chciałabym żeby operował mnie lekarz będący np. trzecią dobę na dyżurze...
Poza tym lekarze chyba bardziej dorabiają się w prywatnych przychodniach?
co do przeszczepów organów - nie mam nic przeciwko, mi już się nie przydadzą, a komuś innemu mogą uratować życie...bardzo mnie zaskoczył fakt, że lekarze pomimo sprzeciwu rodziny zmarłego mogą pobrać organy do przeszczepu, jest to precedens czy jest jednak praktykowane?
Jest to praktykowane. Przynajmniej w placówce w której pracuję. Nigdy nie pobrano narządów w przypadku sprzeciwu rodziny. Może dlatego, że nie lezał na łóżku obok umierający, który czekałby na konkretny organ.
center napisa/a:
tak, tylko ze lekarze zachowujac etyke mysle ze nie podchodza od razu po smierci do rodziny i nie pytaja czy mozna wziasc od niego narzady, bo to troche lipne pytanie tuz po smierci..
To, czy ktos bedzie kwalifikowany na dawcę wiadomo juz od jakiegoś czasu. Po smierci chorego nie ma mozliwości pobrania ów narządów. Narzady można pobrać tylko od funkcjonującego fizjologicznie organizmu, po stwierdzeniu smierci mózgu. Czyli funkcje życiowe sa podtrzymane. W tym celu obraduje i bada potencjalnego dawcę komisja śmierci. W przypadku pomyslnego zakwalifikowania informowana jest rodzina. Nim jeszcze rozpocznie się proces szczegółowych badań. Sprzeciw rodziny zatrzymuje machinę, póki nie rozpędziła się na dobre i nie pochłonęła sporej częśći kasy z NFZ.
Brutalne, ale prawdziwe..
jaqub napisa/a:
no dobra fajno tylko malo ktory Was chcialby po 6sciu latach studiow, stazu, 5 latach specjalizacji itd zarabiac ok 1500pln na etacie... majac taka odpowiedzialnosc...
Z całym szacunkiem, ale troszkę demonizujesz. Pracuję w zawodzie ~7 lat i ze stawką specjalisty miesięcznie otrzymuje ~5000 zł do ręki za 240 h miesięcznie. Jest to 10 dyżurów po 24h. 10 razy w miesiącu jade do pracy. Czyli doba i 3 dni wolne. Uważam, że w stosunk do pracy otrzymuje uczciwe pieniądze. A pracuję w poblicznej placówce..
Z całym szacunkiem, ale troszkę demonizujesz. Pracuję w zawodzie ~7 lat i ze stawką specjalisty miesięcznie otrzymuje ~5000 zł do ręki za 240 h miesięcznie. Jest to 10 dyżurów po 24h. 10 razy w miesiącu jade do pracy. Czyli doba i 3 dni wolne. Uważam, że w stosunk do pracy otrzymuje uczciwe pieniądze. A pracuję w poblicznej placówce..
a wiesz jaka jest standardowa stawka/ podstawowa na etacie w szpitalu?
no dobra fajno tylko malo ktory Was chcialby po 6sciu latach studiow, stazu, 5 latach specjalizacji itd zarabiac ok 1500pln na etacie... majac taka odpowiedzialnosc...
Z całym szacunkiem, ale troszkę demonizujesz. Pracuję w zawodzie ~7 lat i ze stawką specjalisty miesięcznie otrzymuje ~5000 zł do ręki za 240 h miesięcznie. Jest to 10 dyżurów po 24h. 10 razy w miesiącu jade do pracy. Czyli doba i 3 dni wolne. Uważam, że w stosunk do pracy otrzymuje uczciwe pieniądze. A pracuję w poblicznej placówce..
zgadzam sie z kafarkiem
znam wielu lekarzy i zaden nie zarabia 1500zl.goścmi w domu tez nie sa bo pracuja mniej wiecej w takim systemie,24h i trzy dni wolne.
oczywiscie wiekszosc z nich swiadomie,np. twierdzac ze mało zarabiaja(wiadomo apetyt rosnie w miare jedzenia),nudzac sie w wolnym czasie i nie mogac wytrzymac w domu z rodzina( tak zgadza sie),zakładaja społki tworzac przychodnie lub gabinety w ktorych pracuja po godzinach.
_________________ Jak Ci powiedzą ze lejesz wode to powiedz ze temat jest jak rzeka
a wiesz jaka jest standardowa stawka/ podstawowa na etacie w szpitalu?
Poczynając od 1100 zł do 2800 w podstawie. Do tego wysługa, stanowisko, kwalifikacje i nadgodziny. A jeśli ktoś jst młody i nie idzie na łatwizne to się kontraktuje za stawkę minimum 25 zł. To w zupełności wystarczy. 240 h x 25 zł = 6000 - ZUS co jeśli mamy jakies fatury jest jedynym musem. Podatku nie płaci. Zapomniałes chyba,że grupa zawodowa lekarzy jest zwolniona z podatku VAT? Mało kto to rozumie i mało kto wykorzystuje. stąd taa ciemnica w naszym raju.
_________________
Ostatnio zmieniony przez center 2006-11-29, 20:01, w caoci zmieniany 2 razy