Witam ponownie.. ja juz mam chyba pecha znow mi cos nie rychci.. Tym razem gasnie na jalowym biegu.. odpalam auto, chwila jest OK i po 5-10 sekundach silnik zaczyna sie bujac.. spadaja obroty, on oczywiscie momentalnie je podwyzsza, pozniej odpuszcza i tak w kolko, a czasami nawet gasnie.. jak jade jest wszystko OK.. ale jezdzic teraz nie moge specjalnie bo mam automat wiec tak nie specjalnie mozna non-stop dusic na gaz.. na piatek jestem umowiony do mechanika i podlacza go pod kompa ale chcialbym sie zorientowac czy ktos mial juz podobny problem i w czym moze tkwic problem bo moze to jakas pierdulka ktora sam moge zrobic? Pozdro i z gory dzieki za zainteresowanie
pewnie bardzo dobrze bo to nie jedyny moj problem... czasami jak cos go sieknie to nie chce dac napiecia na rozrusznik.. mam imobilajzer jakis ale dziala poprawnie (kontrolik OK) ale niestety czasami musze odczekac pol godziny zeby chcial zapalic.. (jak odpalam go rano to nigdy tak sie nie stalo).. z kolei jak jest zimny i dlugo postoi to odpala za drugim razem dopiero jakby sobie paliwko musial zassac..
EDIT
No i juz wszystko jasne... Sonda lambda poszla sie gruchac.. zalozona nowa i jak reka odjal