Wysany: 2007-06-02, 12:06 Ile wydaliście na swoje beemki?
Witam
Był temat o cenie zakupu samochodu ale to często tylko skrawek tego co wydajemy na beemki.
Zastanawiam się czy tylko ja pakuje tyle kasy w samochód czy są też inni.
Zaczynam pomału powątpiewać bo każde zarobione $$ wydaje na beemkę.
Ciekawią mnie jak jest z wami?
Od chwili zakupu próbuje go doprowadzić do stanu idealnego.
W zawieszeniu wymieniłem już prawie wszystko co mogło mieć jakikolwiek luz:
Łączniki,drążki, końcówki,sprężynyx4, amortyzatoryx4, gumki, tulejki, tarcze itd.
Większość rzeczy robie z wujkiem mechanika pomagając mu mieszkając w bloku nie mam warunków do dłubania samemu. Wujek nie wujek jednak jemu też trzeba zapłacić więc dochodzi koszt robocizny.
Później były xenony radio i inne duperele, sekwencyjny wtrysk gazu (żeby było za co robić resztę) itd
Do ideału brakuje mi jeszcze drobnych poprawek silnikowych w ciągu 2tyg. to zrobię oraz
lakierowania kilku elementów,które mają małe wgniotki i odpryski od kamyczków.
W sumie nie licząc oleju do silnika, klocków i paliwa wkład dochodzi do 7tyś.
Koszt zakupu samochodu w grudniu to: 14tyś
Koszt wkładu do tej pory 6-mcy: 7tyś
Razem wyszło mnie już 21tyś.
Do ideału brakuje jeszcze jakies 4tyś wkładu
Co da razem sumę około 25tyś za zwykłe 325i tyle że stan będzie super.
Trochę ostatnio zaczęło mnie to przerażać i pomyślałem,że to głupota bo nigdy nie odzyskam tych pieniędzy a samochód jest z 1992r.
Ale po prostu nie mogę patrzeć na jakiekolwiek niedoskonałości.
Jak jest u was z inwestowaniem w beemki?
Ostatnio zmieniony przez --==maly==-- 2007-06-02, 15:25, w caoci zmieniany 1 raz
dobrze cie rozumiem. ja mialbym za swoje E34 i to co w nia wlozylem chyba E39.
jakbym zaczal wyliczac co w niej wymienilem to czytalibyscie z godzine ten referat
po 10.000 przestałem liczyc co by stresu nie zaliczyć a i tak to jeszcze nie koniec, dłuuuuga droga jeszcze do zrobienia a i tak praca nie będzie skończona,
jak ktoś stwierdzi że doszedł do ideału( raczej to sie nie stanie bo zawsze jest coś do zrobienia albo do dołożenia) to lepiej niech sprzeda ten ideał i kupi nastepną i znowu dąży do dosknałości
ja rok temu kupilem swoje e36 320 i od tamtej pory nic nie robilem tylko leje pb i lpg i zmieniam oleje i filtry dwa razy w roku nie narzekam na nic. robie max 20-22tys km rocznie.
hm nie lepiej jest miec 2 parchy? 1 do jezdzenia 2 do lizania?
ja na swoja nie zaluje pieniedzy ale kupilem ja od kolesia ktory tez o nia dbal i szczerze to za duzo nie wsadzilem - mysle ze przez 1.5 roku w tysiaczku sie zmieszcze. Nie licze oczywiscie takich rzeczy jakkrotsze spring i czy amorki bilsteina bo i bez tego autko ladnie by latalo a zrobilem to tylko dla swojej przyjemnosci. Dopiero na przyszla wiosne szykuje mi sie duzy wydatek bo musze pomalowac cale auto - zona je troche poobijala....:) i przy okazji zamontuje Mtech2 i znowu poleca pieniazki - i tak kolo sie zamyka bo wydam wiecej niz powinienem ale bede zadowoolony.
maly pociesze cie .. stan nigdy nie bedzie super i wlasciciel zawsze bedzie widzial kilka rzeczy ktore moglby zmienic
Coś w tym jest kiloff co napisałeś bo właśnie tak mam.
Niby chce zrobić już tylko to i to a za chwile coś nowego zaczyna mi przeszkadzać i tak końca nie widać
Troche mnie to już denerwuje gorszy nałóg od wódki.
Sarna co do tego hulania to też mogłem zaoszczędzić ale nie o to chodzi.
Pierwsze co zrobiłem to na stację diagnostyczną na szarpaki patrzeć co ma luzu co może niedługo mieć a co wygląda na stare i wszystko to powymieniałem choć naprawdę nic w zawieszeniu nie stukało także jeździć można było spokojnie.
To,że nic nie stuka nie znaczy,że jest wszystko ok.
Dużo jeżdżę i musi być wszystko ok.
kupilem tego szrota za 9500 z tymi oplatami. jak sie pozniej okazalo byl to szrot jak sama nazwa wskazywala. tzn przez pierwszy miesiac nie byl szrotem ale zaraz potem posypalo sie zawieszenie, jakies beznadziejne elktrozaworki powietrza ( takie od nawiewu ),tlumik, i mnostwo innych gratów. wiec sie zrobil szrot. po chwilowych zalamaniach ktore trwaly rok czasu wyprowadzilem furke do stanu nawet fajnego. dolozylem mnostwo kasy juz sam nawet nie wiem ile. ale podejrzewam ze mialbym E39. gdy juz zrobilem co chcialem i myslalem ze to bedzie koniec zauwazylem nastepne rzeczy ktore tez nalezaloby zrobic. juz nawet zrobilem sobie liste. po przeczytaniu tej listy i podliczeniu wszystkiego ( oczywiscie juz klamka zapadla jesli chodzi o te sprawy ) stwierdzilem ze jestem zdrowo piepszniety i powinienem sie leczyc. leczyc choc nie wiem na co, poniewaz na łeb to chyba juz za pozno.
podsumowujac: Beemka Forever.
pozdro dla wszystkich zakretasów i zrytusów na punkcie BMW.
Coś w tym jest kiloff co napisałeś bo właśnie tak mam.
Niby chce zrobić już tylko to i to a za chwile coś nowego zaczyna mi przeszkadzać i tak końca nie widać
Troche mnie to już denerwuje gorszy nałóg od wódki.
taaa .. na jesieni sobie powtarzalem : "w tym roku NIC przy samochodzie nie robisz poza rzeczami oczywistymi czyli oleje, filtry itp" .. a juz wszedl nowy zawias, dodatki do zderzaka, rozporka, nowe oponki - bo fajny profil sie trafil, nowe znaczki - bo czarno-biale fajniej wygladaja, bedzie nowy gaz .. a juz w tej chwili szukam nowych kolek .. bo przeciez na obecnych juz ponad sezon jezdze ..
--==maly==-- napisa/a:
Sarna co do tego hulania to też mogłem zaoszczędzić ale nie o to chodzi.
Pierwsze co zrobiłem to na stację diagnostyczną na szarpaki patrzeć co ma luzu co może niedługo mieć a co wygląda na stare i wszystko to powymieniałem choć naprawdę nic w zawieszeniu nie stukało także jeździć można było spokojnie.
To,że nic nie stuka nie znaczy,że jest wszystko ok.
mialem to samo - zaraz po sprowadzeniu .. niby do wymiany byly tylko dwa silentblocki, ale poszly do wymiany od razu wszystkie przod i tyl oraz wszystkie sworznie i wszystkie inne gumowe laczniki - mechanik ktory mi to robil do mnie z haslem : "panie ale te sworznie jeszcze chwile by posluzyly" .. usmiechnalem sie tylko i kazalem wymienic i tak ..
co do cen .. hmm samochod mam od roku a jakbym podliczyl to juz dawno zapewne przekroczylem 30 ..
_________________ prowadzisz pizzerie
masz kogos znajomego ktory prowadzi
hehehe...ja mam za to zawsze tak. wczoraj pojechalem wymienic przewody paliwowe bo laly jak z kranu. koles zaczal sprawdzac cala fure i okazalo sie jeszcze ze spod popmpy wspomagania leje sie, ze slychac lozysko sprzegla ( tak cos czulem ze z nim jest cos nie tak ). nie wiem czemu ale jak jade jedną rzecz naprawic to odrazu jakas inna wyskakuje. kiedys sie wkurzalem ale juz sie przyzwyczailem.