Powiem Wam, ze juz mnie troche krew zalewa z falujacymi obrotami w M40, mam wymieniony caly rozrzad na nowy ( walek i cala reszta ) przewody, swiece , wczoraj wykapalem silniczek krokowy, i ... dalej to samo, faluja i faluja, silnik skacz i sie trzesie, no i dzisiaj grzebalem sobie przy silniku i zaczal padac deszcz, wiec sie schowalem w aucie, odpalilem silnik i siedzac w tej ciszy przysluchalem sie pracy pompy paliwa, i wiecie co ? doslownie idealnie synchronicznie ze spadkami obrotow i falowaniem silnika faluje praca pompy, ona sobie tak jeczy po cichu i co jakis czas sobie tak przerywa w tym jeczeniu i dokladnie w tym samym momencie spadaja obroty do 500 i trzesie autem. Moja mysl jest taka, ze pompa ta dokancza swojego zywota i mozliwe, ze jest przytarta i nie pracuje tak jak powinna, podaje za malo paliwa w niektorych momentach i dlatego tak obroty skacza. Nawet jak przyspieszam, to czuc takie niedomaganie gazu, tzn przy maksymalnie wdepnietym pedale gazu auto przyspiesza skokami, traci moc i sie rozpedza , traci i sie rozpedza. Dlatego prosba do Was, abyscie mnie utwoerdzili w przekonaniu, ze to pompa moze byc odpowiedzialna za ten caly syf, bo wedlug mnie wszystko na to wskazuje.