No i stało sie,chyba nasza BEcia mści się na nas za to że ją oddalismy,wracając do sedna sprawy to mam mały problem.Samochodzik oddalismy do komisu,i na drugi dzień gość czyt.pracownik rozwalił nasze BMW,prośby o zwrot pieniędzy nie skutkują,polecony jeszcze nie odebrany,więc ani kasy ani samochodu.Zostaje chyba tylko sprawa w sądzie,tym bardziej że szanowny właściciel komisu nie poczuwa się do odpowiedzialności,zwalając wszystko na pracownika.Może ktoś z was miał podobny problem i wie jak to rozwiązać ,BEZBOLEŚNIE
chyba pozostaje zrobić tak...
- pismo poleconym wysyłaliscie wy ... a to bład powinniscie iść do kancelari adwokackiej, praktycznie kazdy adwokat wysle taki list za darmo jesli powiecie ze to on zajmie sie wasza sprawa jesli on nie poskutkuje ( jesli nawet nie zrobic tego za darmo to za małą opłata ) .... oczywiscie biorę tu pod uwage to że macie jakies papiery ze oddaliscie auto do komisu
- jesli takie pismo nie poskutkuje a ma chyba komis 2tyg na zwrot kasy lub auta w takim stanie jak zostało oddane to owy adwokat złoży pozew do sądu
- może to troxhe potrwac ale jak gość cfaniakuje to na 100% nie odda kasy dobrowolnie i trzeba to zrobic metodami prawnymi, ktore sa po waszej stronie jesli macie kwit ze oddaliscie auto do komisu, chyba ze jest tam zapis o tym ze komis nie ponosi odpowiedzialnosci za auto, wtedy takze musicie zlozyc pozew do sadu ale sparawa bedzie trudniejsza