Wysany: 2006-04-27, 12:27 czarna środa na Podlasiu
Czarna środa na podlaskich drogach
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Fot. Michał Jasiulewicz / AG
Wojciech Więcko 26-04-2006 , ostatnia aktualizacja 26-04-2006 21:22
Ostry pisk hamulców, smród palonej gumy i zgrzyt zgniatanego metalu - tak giną ludzie na drogach. Wczoraj życie straciło pięć osób. Kilka innych zostało rannych.
Kilka minut przed godz. 18 pośrodku wsi Downary, pięć kilometrów za Mońkami, na skrzyżowaniu zderzyły się trzy samochody. Według pierwszych ustaleń kierowca białego volkswagena (21-letni mieszkaniec Grajewa, wiózł ze sobą dwóch pasażerów), wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, wymusił pierwszeństwo przejazdu na maździe 626 (jechały w niej trzy osoby). Uderzył w jej bok od strony pasażera i przeleciał przez skrzyżowanie. Zatrzymał się w rowie tuż za krzyżówką. Siła zderzenia była tak duża, że mazdę obróciło o 180 stopni. Wówczas w jej drugi bok uderzył pędzący opel vectra (jechały w nim cztery osoby, wśród nich kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży).
- Zginęły trzy osoby z mazdy, wszystkie, które jechały w tym samochodzie - mówi nadkomisarz Jacek Dobrzyński z zespołu prasowego podlaskiej policji. - Pozostałe dwie ofiary jechały oplem. Niestety, nie udało się też uratować dziecka ciężarnej kobiety.
Podczas wyciągania zwłok i rannych z pojazdów nie obyło się bez użycia ciężkiego sprzętu. Strażacy musieli ciąć wraki aut. Zwłoki były układane na poboczu, nakrywano je czarnymi foliami. Rannych karetkami i śmigłowcem pogotowie przetransportowało do białostockich szpitali.
Policja twierdzi, że przyczyna wypadku nie tkwi ani w warunkach pogodowych, ani w nawierzchni. Była nią brawura kierowców i niezachowanie ostrożności.
Z policyjnych statystyk wynika, że to najtragiczniejszy wypadek w tym roku.
Przed niespełna trzema laty - w lipcu 2003 roku - na tej samej drodze, tyle że kilka kilometrów dalej, w Ciemnoszyjach, w zderzeniu osobowego nissana i tira również zginęło pięć osób. Najtragiczniejszym wypadkiem na podlaskich drogach był ten z 30 września zeszłego roku pod Jeżewem. Wtedy to w czołowym zderzeniu autokaru z tirem 12 osób zginęło na miejscu, a jedna po tygodniu zmarła w szpitalu.
Pomyślcie jak bedziecie gnać po trasie 180km/h, że z podporządkowanej może wam ktos wyjechać.......
ja również nei widze fotek, ale to co przeczytałam
jest przerazające!!!
aż trudno uwieżyć, że przez głupote jednego człowieka
może wydarzyć sie taka tragedia!!!
_________________ ... Kobieta Jest Jak BMW - Ładna, Szybka, Droga
ja również nei widze fotek, ale to co przeczytałam
jest przerazające!!!
aż trudno uwieżyć, że przez głupote jednego człowieka
może wydarzyć sie taka tragedia!!!
To oczywiscie prawda ale glupota jest tazke grzanie przez wiochy zabite dechami grubo pond 100km/h. Ja za kierownica staram sie by przewidujacy i przez wiochy jade max. 70-80km/h bo nieraz widzialem jak jakis pajac, wiejski macho laduje sie na droge swoim Golfem nie patrzac zupelnie czy ktos jedzie. Albo stare parchy w Skodach 105 robia tak samo o ciagnikach juz nie wspomne. A potem sie tlumacza, ze nie wiedzieli, ze ktos jedzie szybko, ze mysleli, ze zdarza.
Sam kiedys skasowalem auto poniewaz debil w Golfie I na jakims zadupiu wyjechal ze stacji benzynowej prosto pod moje kola (moj pech, ze stacja byla tak zbudowana, ze wyjazd od strony drogi byl zasloniety i ja zobaczylem tego pajaca dopiero jak byl przed moja maska. Dodam, ze byla noc i nie mogl mnie przegapic bo swiatla bylo widac z oddali. Facet po prostu w ogole nie spojrzal na droge, wyjechal i bum. Szczescie w nieszczesciu, ze ja jechalem ok. 65km/h i nikomu sie nic nie stalo.
Na prawde warto w takich miejscowosciach zwalniac i stosowac zasade ograniczonego zaufania.
Pomg: 1 raz Doczy: 11 Lip 2005 Skd: Radomyśl Wielki
Wysany: 2006-04-27, 14:15
Rowniez na takim zad.... rozwalilem swego czasu e34 na traktorze. Koles skrecal z drogi w lewo bez wlaczonego kierunku, akurat jak go wyprzedzalem. O hamowaniu nie bylo nawet mowy, a mialem ok 80km/h. Wtedy sie przekonalem ze BMW to naprawde twarde auta. Dodam jeszcze ze wypadek byl na slasku i tym samochodem jechalem do Monachium... i dojechalem Zawieszenia nie ruszylo.
to straszne co się dzieje, ale tak się dzieje ciągle Ja też miałem podobną sytuację; Jechałem jeszcze wtedy Fiestą, w nocy ok 1:00 trasą z Zamościa do Lublina - piękna szeroka droga - ok 110 km/h dojeżdżam skrzyżowania gdzie mam pierszeństwo przejazdu i widze zbliża się z boku Poldek hamuje, więc ok, ale nagle przyspiesza i prosto uderza w mój bok Ja aż zjechałem na lewy pas, prawie do rowu, wysiadam, ide do gościa a tam jedzie 5 osób w tym okazało się tylko 1 trzeźwy (kierowca) ale jakiś też jakiś zamulony i tłumaczy mi że noga mu się zepsneła z hamulca prosto na gaz, no myślałem że mnie zaraz szlak trafi Chłopaki wracali z klepiska ale nie było mi wtedy do śmiechu
Ja nie wiem co sie dzieje, niedaleko bloku mam 2 szkoły średnie, matury sie zaczynają, leszcze od rodziców wzieli auta i szaleją, przedchwilą jeden by mi lusterko skasował....
Wczoraj wychodzac do pracy przechodziłem przez jedyne przejscie dla pieszych (pasy zrobione na spiacym policjancie - wiec trzeba ostro zwolnic) z prawej storny jechała tempem zołwia mała cytrynka - gdybym nie przyspieszył koles by mnie rozjevchał na PASACH!!naszczescie wiem gdzie parkuje auto
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
Ja ostatnio przez jakiegos cymbala prawie zrobilem facelifting w mlodej is-ie. Baran wykulal sie na skrzyzowanie blokujac 2 z 3 pasow, jakies 30 metrow przede mna 1 samochod, sznur za mna, ten 1 przejechal a koles laduje sie powolutku na moj pas, widzac mnie zamiast przyspieszyc stanal blokujac caly pas. bylo moze 40 km/h, ale straszna ulewa, poplynalem na wodzie pewny ze wydzwonie, na szczescie zabraklo kilku centymetrow. Gdyby nie czerwone swiatlo i duzy ruch jechalbym tam duzo szybciej (ograniczenie do 70), a wtedy na bank byl by dzwon.
Niby rozsadnie te wasze wypowiedzi brzmia i rzeczowo jednak widze ze tutaj na forum kazzdy ma dwie twarze w takich tematach jak ten przewaza temat "stop wariatom drogowym" a juz obok w tem " co objechales swoja beemka spod swiatel" jest totalnie na odwrót.
Moim zdaniem szalenstwa na drodze to jest cos naturalnego co przechodzi z wiekiem badz nie przechodzi ale przemienia sie w umiejetnosc oceny sytuacji.
Np moj wujek pamietam jak mialem te 7-10 lat strasznie docieral wszystko co wpadalo mu w rece. Ostatnio strasznie sie wkur**** na goscia co zmusil nas do wychamowania prawie do zera, jak mu powiedzialem ze jeszcze nie tak dawno tak samo szalal to nic nie odpowiedzial.
Poprostu w raz z wiekiem przychodzi rozsadek , ocena sytuacji , umiejetnosc opanowania auta do perfekcji. Do tego czasu w spoleczenstwie i na drogach panuje samoselekcja , i jest to tak samo naturalne jak smierc slabszych osobnikow w wilczych stadach.
A co do przejsc dla piezych to kiedys jak widzialem ze ktos :cenzura:*** te 80-120 na ogr do 50 to wchodzilem na jezdnie bo wiedzialem ze mam pierwszenstwo.
Dopoki nie zobaczylem jak na warsztacie nie myli takiego bialego seicento z farby po jakims pieszym.
Ale i tak piesi nie maja najgorzej jak jade na rowerze do szkoly to nieraz musze sie niezle napocic jak chce skrecic widze na rozjazdowce a widze ze jedzie zamna auto bez kierunku
wiec staje sie zeby go puscic a on sreca wtedy mozna pier**** dostac nic tylko takim kutasom luserka urywac jak ich mijam potem w korku grrrr
Niby rozsadnie te wasze wypowiedzi brzmia i rzeczowo jednak widze ze tutaj na forum kazzdy ma dwie twarze w takich tematach jak ten przewaza temat "stop wariatom drogowym" a juz obok w tem " co objechales swoja beemka spod swiatel" jest totalnie na odwrót.
Moim zdaniem szalenstwa na drodze to jest cos naturalnego co przechodzi z wiekiem badz nie przechodzi ale przemienia sie w umiejetnosc oceny sytuacji.
Np moj wujek pamietam jak mialem te 7-10 lat strasznie docieral wszystko co wpadalo mu w rece. Ostatnio strasznie sie wkur**** na goscia co zmusil nas do wychamowania prawie do zera, jak mu powiedzialem ze jeszcze nie tak dawno tak samo szalal to nic nie odpowiedzial.
Poprostu w raz z wiekiem przychodzi rozsadek , ocena sytuacji , umiejetnosc opanowania auta do perfekcji. Do tego czasu w spoleczenstwie i na drogach panuje samoselekcja , i jest to tak samo naturalne jak smierc slabszych osobnikow w wilczych stadach.
A co do przejsc dla piezych to kiedys jak widzialem ze ktos :cenzura:*** te 80-120 na ogr do 50 to wchodzilem na jezdnie bo wiedzialem ze mam pierwszenstwo.
Dopoki nie zobaczylem jak na warsztacie nie myli takiego bialego seicento z farby po jakims pieszym.
Ale i tak piesi nie maja najgorzej jak jade na rowerze do szkoly to nieraz musze sie niezle napocic jak chce skrecic widze na rozjazdowce a widze ze jedzie zamna auto bez kierunku
wiec staje sie zeby go puscic a on sreca wtedy mozna pier**** dostac nic tylko takim kutasom luserka urywac jak ich mijam potem w korku grrrr
Gniewek hamuj się ze słownictwem
Ostatnio zmieniony przez Piotrek 2006-04-29, 18:22, w caoci zmieniany 1 raz
NApisalem przecierz wyraznie ze pojazd ktorym sie poruszam po miesci eto rower , a auta ktoryi jechalem w przytoczonych sytacjach kierowal ktos inny
Napsalem gdzies ze to ja prowadzilem
Moim zdaniem szalenstwa na drodze to jest cos naturalnego co przechodzi z wiekiem badz nie przechodzi ale przemienia sie w umiejetnosc oceny sytuacji
Większość ludzi dorośleje, jednak zawsze pozostaje to ale. Niestety prym wiodą w tym posiadacze mikrusów, którym wydaje się, że małe gabaryty ich pojazdów nadrobią brawurą. Włosy mi się jeżą kiedy jadąc powiedzmy 120 jestem wyprzedzany przez cieniasa. Jejku, to jest na prawdę straszne, bo nawet jeśli to ja bym spowodował wypadek zmieniając pas (no mógłbym go nie zauważyć) to dla niego to byłby koniec pieśni. Ostatnio o odporności Beemki przekonała się pewna pani (posiadaczka pięknego 126p), która postanowiła mimo wszystko staranować moje e-32. Życie zawdzięcza chyba temu, że wcisnąlem gaz do podłogi i fajerę w jej kierunku skręciłem- dzięki czemu poszła po moim boku, a nie wbiła się centralnie. Policja wyliczyła że miała ok 80 km/h (nadmienię że to była droga osiedlowa!!!!!). Wnioski?