BMW sygnowane logo "M" od zawsze wzbudzają gorące emocje u fanów motoryzacji. Bawarski producent serwuje w tych modelach tylko to co najlepsze - najwięcej mocy, szybkości i frajdy z jazdy. Wydawać by się mogło, że lepiej się nie da. Czyżby?
G-Power słynie z bezkompromisowych przeróbek samochodów marki BMW. Ta firma, świętująca w tym roku ćwierćwiecze swojej działalności, tym razem na warsztat wzięła najmocniejsze produkowane obecnie cabrio bawarskiego producenta - M6. Przypomnę, że seryjnie ten potwór osiąga 507 KM mocy. Dla G-Power było to za mało, postanowiono więc zamontować w widlastej "dziesiątce" dwa kompresory ASA T1-12. Zestaw ten został wzbogacony o solidny zespół chłodzący. Dodatkowo w silniku zastosowano nowe programy sterujące, co łącznie zaowocowało wzrostem mocy do 635 KM (przy 7300 obr/min.). Osiągi, co zrozumiałe, budzą respekt. Sprint do "setki" trwa 4.6 sekundy, 200 km/h ujrzymy na liczniku po 11.9 sekundy, a 300 km/h po 34.5 sekundy. Żeby nie było niejasności - M6 G-Power rozpędza się jeszcze dalej, aż do 320 km/h. Dodam, że jest to prędkość... ograniczona elektronicznie!
Tak "przypakowane" cabrio zasługuje na odpowiedni strój. G-Power Hurricane (bo taki pieszczotliwy przydomek nadano temu autu) otrzymał przedni ultralekki karbonowy spoiler. Powiększone wloty powietrza zapewniają rzetelne chłodzenie newralgicznych punktów tego mocarnego organizmu. O odpowiedni docisk dba karbonowy tylny dyfuzor, a nakładki progowe optymalizują przepływ powietrza wokół samochodu. Całość stoi na pięknych alufelgach w słusznym rozmiarze 21 cali. Opony do tego potwora dostarcza Dunlop.
Jeśli ktoś nie ufa do końca seryjnym nastawom BMW M6 (a jest w ogóle ktoś taki?!), może sobie zamówić zawieszenie G-Power RS dysponujące aż 9 nastawami do wyboru.
BMW M6 G-Power jest już w sprzedaży. Ceny zaczynają się od 183 tysięcy Euro. Przy aktualnym kursie złotego jest to naprawdę dobra okazja.