Siema.
Cała historia zaczęła się jakiś czas temu kiedy sprzedałem swoją srebrną beemkę (2D) a rok później na tych samych tablicach policja zatrzymała gościa w niebieskiej beemce (4D) ze sfałszowanym przeglądem (typ nie przerejestrował auta a ja jako świadek byłem ciąganym na policji)
Później sprzedałem beemkę forumowiczowi "Bimmerholik" i znów ciąganie na policji bo tym razem na starych blachach po pijaku spowodował, ktoś wypadek.
Teraz trzecia sytuacja, Rekin pojechał sobie po czym dostajemy z żoną pismo, że auto zostało porzucone i mamy zapłacić za holowanie, złomowanie i zwórcić dokumeny i tablice rej.
I na koniec dziś to - Opel kolejny właściciel sfałszował umowę kupna i znów będę wzywany na świadka bo się okazało, że auto sprzedałem parę dni temu (6m-cy temu) komuś tam...
Kurde czy ja muszę trafiać na przekręciarzy
_________________ Pozdr. Łukasz
Renault Espace 2.0dci '07
Peugeot Partner 1,9d '99
Fiat 126 '99
Baur TC2 '86
głupota urzednicza w sumie bo powinni zacząc od urzędu komunikacji yoshi wspłoczuje
PS co do umów to znam pare przypadków gdzie sprawa trafila do sadu gdyż sedzia stwierdził ze prawdziwe umowy są sfałszowane i biegli sądowi również tak zrobili
Ostatnio zmieniony przez korzuch 2007-11-04, 10:35, w caoci zmieniany 1 raz
kiedyś jak ukradli mi tablice rej z samochodu, to na policji powiedzieli mi, że "nie mamy czasu na takie sprawy" i kazali mi się udać do urzędu komunikacji, więc w sumie obie instytucje odbijają piłeczkę
no nic trzeba znów będzie iść i powiedzieć co i jak i dać im xero umowy.
P.S. Co ciekawe pierwsze auto kupiec miał ok. 35 lat, drugie (Bimmerholik) ok. 20, trecie Rekin ponad 40, no i opel też ok. 20 lat, więc w sumie zróżnicowanie wiekowe, a przekręty takie same
_________________ Pozdr. Łukasz
Renault Espace 2.0dci '07
Peugeot Partner 1,9d '99
Fiat 126 '99
Baur TC2 '86
Ja początkiem tego roku kupiłem sobie łopla Omege, w sumie potrzebny mi był na 3 tygodnie więc ubezpieczyłem go tylko i zrobiłem przegląd ale nie przerejstrowałem na siebie. Po 3 tygodniach wżuciłem ogłoszenie, o 9 wieczorem przyjeźdza autobusem z krakowa klient po auto, mówie mu że podjedziemy gdzieś na stacje żeby pooglądał on odpowiada że tak czy tak musi kupić bo nie ma czym wrócić do domu no i wykłada kase i bierze auto, za jakieś 2 tyg. dzwoni z pytaniem o jakieś tam czesci i ogólnie wszystko było ok
Za pół roku dzwoni MIlicja do tego kolesia od którego kupiłem, mówią że auto spowodowało wypadek i zostało porzucone, on mówi że auto sprzedał mi i faksuje im umowe, więc atakują mnie, ja wtedy mówie że też sprzedałem auto, przescanowałem im umowe i sie odczepili
teraz niedawno dostałem pismo z milicji że minęło pół roku, nikt sie nie zgłosił po auto i przechodzi ono na skarb państwa czy jakoś tak