Postanowiłem odwiedzić swój samochód, zapytać się jak się czuje i pochwalić sie nowymi zakupami, oczywiście dla niej tak jak postanowiłem tak uczyniłem, otworzyłem "szopę" i mym oczom ukazała się "babcia" lekko pokryta suchym kurzem (dobry znak, ostatnio deszcze padały, a ona ma sucho). Standardowo obszedłem samochód przed otwarciem zaglądając tu i ówdzie po czym otworzyłem i na chwilę...
Po "kontroli" stanu zdrowia wyszedłem z garażu, i już chciałem zamykać garaż kiedy to naszła mnie "złota myśl" Ładna pogoda, w miarę sucho, chmurki spokojne, a "babcia" stoi "smutaśna" w garażu? Postanowiłem odpalić, podłączyłem "aku" i pięknie "zagadała" (do mnie oczywiście) bez najmniejszego zająknięcia, po około 50s wyjechałem z garażu, którego nawet nie zamykałem, bo przecież jadę na krótka "przejażdżkę"
Na początku, powoli spokojnie, co by sie szybko i dobrze nagrzała, zrobiłem kilka rundek po okolicy, aż w końcu nie mogłem wytrzymać i pojechałem na obwodnicę co by sie pobawić w "naszą" wspólną zabawę, poganianie "plastikowozów" zabawa przednia
W końcu z obwodnicy zjechaliśmy i postanowiłem odwieść ją do garażu, przypominając sobie, że zostawiłem go otwartego... w miarę szybko, aczkolwiek bardzo ostrożnie przejechaliśmy przez zatłoczone drogi dojazdowe, na których to tylko
"czychali" żeby nam coś uszkodzić, ale udało się bez strat. Podjeżdżam pod garaż, wieeelce podekscytowany przejażdżką, i ogólnie z dobrym nastawieniem, nawet "ona" odziwo nie strzeliła żadnego focha.... bez chwili zastanowienia "wbijam R" zawracam i jadę jeszcze do chyloni.... po powrocie z żalem, że to już koniec odstawiłem auto do garażu. W nagrodę za dobre sprawowanie nie odłączyłem akumulatora, inna sprawa, że nie długo zacznę ją przygotowywać na YT4 Niestety nie "dotankowałem" auta przed wjazdem do garażu, z całego wrażenia zapomniałem...
Zrobiłem za to 3 szybkie fotki telefonem...
Auto w dalszym ciągu na POznańskich blaszkach.... muszę w końcu zalegalizować ten związek