Witam szanownych klubowiczów. Dosyć długo już jestem na tym forum i w trakcie zmieniłem parę autek, teraz jednak zechcę przybliżyć Wam moją aktualną Bunię i to jak ją postrzegam.
Zaczęło się ponad rok temu i na początku plany były inne. Auto kupione było po taniości, bo miało służyć do przemieszczania się z punktu A do punktu B.
Niestety jakoś w lipcu ubiegłego roku, bunia bezczelnie odmówiła posłuszeństwa rozwalając mi rozrząd - cóż po burzy różnych myśli, silnik wyremontowałem co kosztowało mnie dużo kasiury. Wtedy stwierdziłem, że skoro już zainwestowałem w mechanikę, to wezmę się za resztę, tym bardziej że w najbliższej przyszłości mam plany budowy domu a nie zmiany aut .
tak więc, pod koniec września bunia została "uziemiona" , co o zgrozo trwa do dzisiaj , ale jakieś efekty tego w końcu są.
Zaczęło się tak:
e36 1.8 is
typ COUPE
silnik M42
kolor CALYPSOROT METALLIC (252)
data prod 1992-05-21
WYPOSAŻENIE
trójkąt ostrzegawczy + apteczka
ABS
wersja bez oznaczeń
elektryczny szyberdach
regulowane światła przednie
pakiet dla niepalących
konserwacja lakieru
termometr zew. + zegarek cyfrowy
rozszerzona instalacja elektryczna
zawias m-tech
wersja niemiecka
pierwsze fotki - z telefonu, więc średniej jakości
tak pośmigało prawie rok, do momentu gdy jak pisałem uziemiłem go do remontu nadwozia, podwozia i zawiasu - fotki wszystko wyjaśnią
tutaj na chwilę przed rozpoczęciem demontażu
pierwsze postępy prac
dopiero wtedy dotarło do mnie o ilu rzeczach nie miałem pojęcia
dalsza część radosnej rozbiórki
po umyciu podwozia nastąpiło pierwsze powątpiewanie
tutaj już po totalnej rzezi ze szlifierką kątową
z kilku dziurek o których wiedziałem, zrobił się krajobraz księżycowy
dorzucę jeszcze fotki kilku elementów, które dały mi do myślenia przez co przeszło to auto w przeszłości
- na każdej możliwej części była gruba warstwa nagaru, odkręcanie niektórych śrub M8 kończyło się urywaniem ich, wszędzie rost i osad większy niż w moim czajniku. Pierwsza myśl, to taka, że jeżdżę nową arką Noego , która przeżyła powódź ale kilka faktów temu jakby przeczyło. Później lakiernik podsunął mi myśl, że być może auto jeździło gdzieś nad morzem lub dłuuugo tam stało i stąd ten nagar, korozja i wżery w aluminium co później pokażę - co Wy na to, auto po powodzi?!
dalsza fotorelacja będzie wkrótce uzupełniona
_________________ ... umysły marne potępiają wszystko co przechodzi ich miarę ...
Ostatnio zmieniony przez center 2009-02-24, 11:24, w caoci zmieniany 2 razy
coś podobnego miałem we wcześniejszym aucie, bylo z Holandii i stało na dworze gdzieś w nadmorskiej miejscowości pod spodem był rost jak sie patrzy ...
_________________ nisko, ciemno, szeroko - tego szukam w E34 ...
odpowiadając na pytanie Boba - autko zakupiłem u handlarza, było z niemieckimi papierami a żeby je nabyć przejechałem się do Jeleniej Góry - bardzo piękne okolice
ja też myślałem, że autko było podtopione, świadczyły by o tym powybijane korki z podłogi, brak choćby jednego plastiku pod podnośnik i rdza na podłodze nie tylko w miejscach newralgicznych. Zastanawiał tylko dobry stan drzwi progów, bagażnika i tylnych błotników - jeśli było utopione. Może po prostu ktoś wpadł do kałuży po kolana a nie po szyję
Może najbliżej racji jest jaarek_V8, bo jak zobaczycie później, lusterka tez dają do myślenia.
co zaś tyczy się losu autka - jest już prawie skończone i mam nadzieję, że za jakiś tydzień pochwalę się fotkami jak się prezentuje po remoncie. Nie chciałem ładować wszystkich fotek od razu, żeby nie robić posta giganta, a że w trakcie remontu nie miałem weny na bieżące przedstawianie faktów, to teraz robię to już kompletnie, choć kawałkami.
Tak na marginesie, każdemu polecam robienie fotek podczas takich operacji - mi niejednokrotnie zaoszczędziły duużego bólu głowy
FOTKI Z METALOPLASTYKI
zaczynamy od najgorszego miejsca
z tego kawałka blachy jestem dumny jak paw bo wyklepany z jednego arkusza
tutaj już na swoim miejscu
a tu już na amen
zwycięska walka z brakującym spodem błotnika
dla porównania - to co było i to co zostało dorobione
może ktoś zapytać - po co rzeźbię takie rzeczy skoro można kupić gotowe elementy. Niby tak ale dla mnie to poligon doświadczalny w szkoleniu swoich umiejętności. Moim marzeniem jest, aby w przyszłości odnawiać auta, bądź je przebudowywać a wtedy nie każdą część będę mógł kupić. Jako, że nie jestem z wykształcenia żadnym mechanikiem, ślusarzem, czy innym pokrewnym zawodem związanym z autami, to takie prace dają mi ogromny zasób wiedzy, która mam nadzieję wykorzystać w przyszłości.
tutaj autko już po załataniu dziur i potraktowane podkładem
przygotowania do barankowania
no i po
ciąg dalszy nastąpi
_________________ ... umysły marne potępiają wszystko co przechodzi ich miarę ...
silnik po prawie 3 miesiącach odpoczynku zapalił bez większych kłopotów a jego praca jest taka jak przed uziemieniem, więc może mi się fuksnęło, ale cenna uwaga i zapamiętam ją na przyszłość .
Zastanawiałem się czy nie wyjmować silnika, razem ze skrzynią ale stwierdziłem, że będzie zbyt wiele roboty a i warunków nie mam by sprawnie to zrobić. Tak więc silnik został, co prawda próbowałem odkręcić skrzynię ale zwątpiłem jak zobaczyłem w jakich miejscach są śruby
czas na podzespoły
tuleje tylnej belki
zawias przód
a tutaj już po udanej operacji do dzisiaj sam nie wiem czemu taki kolor wybrałem
już na swoim miejscu
osłona po prostowana, wyczyszczona i solidnie zamocowana
gdy bunia z powrotem stanęła na kołach nadszedł czas na wykończenie roboty od wewnątrz
jeszcze tylko malowanie podkładem pasa przedniego i baranek na progi
no i wyjazd do lakiernika
gdy lakiernik guzdrał się niemiłosiernie nadszedł czas na realizację planów stylizacji zewnętrznej. Postanowiłem że wszystkie listwy, obudowy lusterek, aluminiowe rynienki dachu no i ogóle wszystko co było czarne lub plastikowe pójdzie w kolor felg, czyli grafit.
co prawda gdy dobrałem się do lusterek nieco się zszokowałem
o tym właśnie pisałem odnośnie stania gdzieś niedaleko morza, to jednak powoli prace poszły do przodu
tutaj efekt po lakierowaniu
w miedzy czasie nabyłem nowy felunek, trochę nieplanowany ale co tam (tutaj już po wstępnej obróbce)
efekt po lakierowaniu
czas mijał, dni coraz krótsze aż w końcu przed świętami odebrałem autko od malarza - gawędziarza (osłuchałem się historyjek) na szczęście nie umie kłamać tak dobrze jak lakierować
tym samym nadszedł czas na powolne składanie, powolne bo co i rusz trzeba jakieś pierdółki dokupować , spinki, zatrzaski, kołki etc, etc, no i pogoda nie pozwala na szaleńcze tempo - teraz od dwóch dni siedzę w chałupie bo mróz skutecznie odstrasza.
ostatnie fotki
zamontowałem filtry przy wentylatorze, bo dosyć miałem liści fruwających po wnętrzu. co ciekawe kupione na allegro na aukcji, gdzie było zaznaczone, że tylko sedan i compact - jak widać pasi też do coupe
zabezpieczona podstawa akumulatora
na teraz tyle zdjęć.
Auto potrzebuje około tygodnia pracy i będzie czy się pochwalić, mam nadzieję, że pogoda i praca na to pozwoli.
Jak już wyjadę to strzelę sesyjkę i zapodam zdjęcia.
_________________ ... umysły marne potępiają wszystko co przechodzi ich miarę ...
No teraz to tylko szybko do żyda żart
Wszystko pięknie-ładnie.Podziwiam zapał i umiejętności,tylko nie wyobrażam sobie jak będą wyglądały grafitowe lusterka w bordowym aucie .Myślę że o niebo lepiej było by w kolorze
jestem pelen podziwu!! ale rzeczywiscie cos musialo sie wydarzyc lub jak pisales miec dlugotrwaly wplyw ze to az tak wygladalo..powodzenia!!fajnie ze zostawiasz ja w calypsorot
_________________ kiedys B10 3.3 teraz X5 4.4
Ostatnio zmieniony przez fil 2009-01-06, 20:51, w caoci zmieniany 1 raz
odpowiadając na pytanie Boba - autko zakupiłem u handlarza, było z niemieckimi papierami a żeby je nabyć przejechałem się do Jeleniej Góry - bardzo piękne okolice
pytalem bo widywalem takiego nieboszczyka w otwocku
koles nie palil laka bo nie bylo jak podniesc auta do zmiany koła
dzięki za wszystkie miłe słowa. Wiecie jak to jest, czasem bywało i tak, że zamiast do warsztatu - szedłem na piwo bo miałem dosyć .No ale brak milionów na koncie powoduje, że w życiu trzeba podejmować wyzwania i czasem wbrew rozumowi, ciężko popracować.
Naoglądał się człowiek Monster Garage i szaleje .
Tak jak napisałem jest to dla mnie pierwsza tak duża robota i już teraz wiem co zrobiłbym inaczej, lepiej może szybciej...
Co do lusterek to w graficie będą tylko ramki (te najbliżej szkła, były na fotce) i mocowanie do drzwi, ten duży panel z tyłu pozostał w calypsosport i już po założeniu prezentują się całkiem całkiem.
oki, idę sprawdzić ile na zewnątrz jest stopni mrozu
_________________ ... umysły marne potępiają wszystko co przechodzi ich miarę ...
gratuluje zapału i sił do takiego remontu ja podobne akcje przeżyłem z moim byłym golfem 3 , między innymi wymieniałem silnik , również doświadczeń mi to dostarczyło wielu , raz jeszcze gratuluje teraz będziesz miał furkę jak trza