heh no to w czym problem - obstukaj go od dolu, troche w bok wachacza i od gory przez jakas przedluzke i nie ma bata zeby nie wyszedl, do tego swoznia nie podejdziesz zadnym sciagaczem, no chyba ze rozdzielajacym ale to tez bedzie strasznie trudne, najprostsze rozwiazanie - mlotek - jest najskuteczniejsze i w 100% niezawodne.
weź długą cienką rurkę ewentualnie pręt metalowy, włóż między "sanki" a wahacz mocniej dociśnij/stuknij młotkiem i wahacz leży na glebie U mnie były jeszcze ori sworznie i poszło bez problemu, gorzej było z ich wybiciem z wahacza...
Ostatnio zmieniony przez Kruczek 2009-08-18, 21:42, w caoci zmieniany 1 raz
w wiekszosci wypadkow duzy mlotek i jakaś fajna rurka oparta o sworzen daje radę,czasem nawet wystarczy reką szarpnąc za wachacz i wychodzi.
Ale zdarzaja sie wyjatki...ostanio w e36 zaden sposob sie nie sprawdził i skonczyło sie na wywaleniu wachaczy razem z sankami
no al eprzecież takie sciagacz nie ma jak zalozyc na długi swozen ktory jest w sankach.
krotki sworzen przy z ladze ok,ale do dlugiego to ja nie mam pojecia jak wykorystać taki sciagacz...